Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mur Chiński. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mur Chiński. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 lipca 2025

Chiny - Dzień 3 - Pekin i Xi’an









Podobnie jak wczoraj, z hotelu ruszyliśmy o 7:40. Tym razem już ze wszystkimi bagażami, bo dzisiaj wieczorem jedziemy już do Xi’an. Dzisiaj zaczęliśmy dzień od wizyty w sklepie z perłami. Chiny są największym producentem pereł na świecie (ponad 90% światowej produkcji). Zanim zaczęliśmy zakupy wyświetlono nam krótki film po polsku o tym, jak produkuje się perły i jakie są ich rodzaje. Tak jak wczoraj dałem się namówić na herbatę, tak i dzisiaj namówili mnie na wyroby perłowe. W ten sposób mam kolejne prezenty.

Po wizycie w sklepie z perłami przejechaliśmy pod obiekty olimpijskie. Od mojej poprzedniej wizyty przybyły jeszcze obiekty, które wybudowano na Zimowe Igrzyska w roku 2022. W Olimpijskiej Dzielnicy (Olympic Green) na północy miasta, znajdują się najbardziej rozpoznawalne budowle. Symbolem igrzysk stał się Stadion Narodowy „Ptasie Gniazdo”, o ażurowej stalowej konstrukcji i pojemności około 80 tysięcy miejsc, na którym odbyły się ceremonie otwarcia i zamknięcia igrzysk. Drugim charakterystycznym obiektem jest Narodowe Centrum Pływackie „Kostka Wody”, którego fasada przypomina pęcherzyki wody. Po igrzyskach letnich przystosowano je do curlingu. Kompleks uzupełniają również takie obiekty jak Narodowe Centrum Sportów Halowych, korty tenisowe, Narodowe Centrum Hokeja, Znicz Olimpijski oraz nowoczesna Wieża Olimpijska, pełniąca również funkcję punktu widokowego. Dziś strefa olimpijska służy wydarzeniom sportowym, kulturalnym i turystycznym, będąc przykładem nowoczesnej architektury Pekinu.

Kolejnym punktem dzisiejszego dnia była wizyta na Świętej Drodze. Święta Droga położona jest na północ od Pekinu. Zwana jest też Drogą Duchów. Jest to reprezentacyjna aleja prowadząca do Grobowców Dynastii Ming. Powstała w XV wieku jako element cesarskiego kompleksu nekropolii, w której spoczywa trzynastu cesarzy dynastii Ming. Droga ma kilka kilometrów długości i symbolizuje przejście z ziemskiego świata do sfery duchowej. Jej najbardziej znanym fragmentem jest Aleja Kamiennych Posągów, wzdłuż której ustawiono 36 monumentalnych rzeźb: 12 par zwierząt symbolizujących strażników i opiekunów (lwy, wielbłądy, słonie, konie, mityczne qiliny) oraz 8 postaci urzędników i generałów – jako honorowa straż cesarska. Święta Droga rozpoczyna się od Łuku Pamiątkowego i prowadzi przez Pawilon z Kamienną Stelą aż do głównej bramy nekropolii.

Zanim zaczęliśmy zdobywać Chiński Mur, pojechaliśmy zjeść obiad. Restauracja tym razem znajdowała się na końcu dużego sklepu z pięknymi wyrobami z jadeitu. Po obiedzie w końcu udaliśmy się na Mur Chiński. Udaliśmy się do sekcji na Przełęczy Juyongguan. Jest ona zupełnie inna niż ta w Mutianyu, na której byłem już dwukrotnie. Juyongguan to jedna z najważniejszych i najlepiej zachowanych przełęczy na Wielkim Murze Chińskim. Jest położona około 60 km na północny zachód od Pekinu, w górach Yan i od starożytności stanowiła strategiczny punkt obrony stolicy. Kompleks składa się z fragmentu muru biegnącego wzdłuż górskich zboczy, oraz z umocnień i bram.

Juyongguan odgrywała ważną rolę w historii Chin jako punkt obronny chroniący Pekin przed najazdami z północy. Dziś jest popularnym fragmentem Wielkiego Muru udostępnionym turystom, oferującym spektakularne widoki na górskie krajobrazy i monumentalne fortyfikacje. Schody są tutaj nieco węższe, ale zdecydowanie bardziej strome. Ich pokonywanie w 35-stopniowym upale, było nie lada wyzwaniem. Ja z Ulą weszliśmy chyba najwyżej z całej naszej grupy. Kiedy schodziliśmy moja koszulka była cała mokra. Po zejściu na parking zachmurzyło się, ale spadło tylko kilka kropel deszczu. Przed wejściem do autokaru założyłem suchą koszulkę, żeby się nie przeziębić w mocno klimatyzowanym autokarze, w drodze na dworzec kolejowy.

Kiedy mieliśmy już jakieś 15 minut do dworca, to wyjechaliśmy w sam środek burzy. Lało niemiłosiernie i byliśmy trochę przerażeni, że będziemy musieli dojść z bagażami na dworzec w tej ulewie. Na szczęście kiedy podjechaliśmy pod dworzec ulewa jakby nagle zgasła i prawie na sucho weszliśmy do budynku dworca. Zaraz potem znów na kilka minut się mocno rozpadało. Na dworcu mieliśmy około godziny czasu wolnego, zanim poszliśmy na peron i wsiedliśmy do naszego pociągu. Spędziliśmy go spacerując po dworcu, a potem siedząc w poczekalni.

Po wejściu do pociągu zajęliśmy nasze miejsca i ruszyliśmy w czterogodzinną podróż superszybkim pociągiem do Xi’an. Mieliśmy do przejechania ponad 1000 kilometrów, więc średnia prędkość była naprawdę wysoka. Pociąg jechał momentami 350 km/h, ale w ogóle tego nie było czuć. Do Xi’an dojechaliśmy punktualnie o 23:11. Przejazd do hotelu oraz rozdanie kluczy zajęło nam około godziny, więc spać poszliśmy już po północy.

wtorek, 30 stycznia 2018

Filipiny - dzień 16














To już ostatni dzień wyjazdu na Filipiny, ale spędzony w Pekinie, a w zasadzie na Murze Chińskim w Mutianyu. Do Pekinu dolecieliśmy przed 11. Załatwienie wizy tranzytowej, przejście przez bramki i wymiana pieniędzy zajęły nam 2 godziny. O 13 czekał już na nas busik z kierowcą, żeby zawieźć nas na Mur Chiński w Mutianyu. Dzisiaj w Pekinie i jego okolicach temperatura wynosiła +10C i świeciło słońce. Ponieważ znowu miałem na sobie tylko nie za ciepłą bluzę, bałem się, że mocno zmarznę podczas zwiedzania, tym bardziej, że Mur Chiński znajduje się w górach, a tam jest zawsze zimniej. Ponownie jednak okazało się, że mam szczęście i to podwójne. M. z naszej grupy nie pojechał z nami i został na lotnisku. W związku z tym pożyczyłem sobie od niego kurtkę. Dodatkowo okazało się, że kierowca busa miał przygotowane dla nas ciepłe kurtki na czas zwiedzania. To w zupełności wystarczyło, choć gdy wracaliśmy wieczorem na lotnisko, był moment, że zrobiło mi się w samochodzie zimno.

Na Mur Chiński dojechaliśmy przed godziną 15. Kupiliśmy bilety wstępu oraz bilety na kolejkę gondolową i ruszyliśmy w kierunku kolejki. Od mojego ostatniego pobytu tutaj trochę się pozmieniało. Nie można już podjechać pod samą kolejkę samochodem, dobudowano jedną kolejkę linową i przede wszystkim otwarto wielkie centrum turystyczne. Wprowadzono też specjalne „shuttle busy” i tylko one mogą jeździć na trasie centrum turystyczne – kolejka linowa. Sprzedawcy pamiątek nadal są oczywiście obecni, ale handel mocno ucywilizowano, budując liczne nowoczesne sklepiki dla sprzedawców.

Po dojechaniu na szczyt zaczęliśmy zwiedzanie muru. Ponieważ byliśmy już stosunkowo późno, a ostatni zjazd kolejką był możliwy o godzinie 17, to na murze byliśmy praktycznie sami. To bardzo rzadki widok, więc tym bardziej napawaliśmy się nim w ciszy i spokoju. Zrobiliśmy oczywiście mnóstwo zdjęć. Przed godziną 17 zjechaliśmy na dół i odwiedziliśmy jeszcze sklep z pamiątkami. Wybór był już jednak niewielki, bo większość sklepów była już pozamykanych.

Ponieważ byliśmy już bardzo głodni poprosiliśmy kierowcę, żeby zawiózł nas do jakiejś chińskiej restauracji. Po około pół godzinie drogi dojechaliśmy do typowej chińskiej restauracji. Menu było tylko w języku chińskim, żadna z kelnerek nie mówiła po angielsku. Z pomocą przyszedł nam nasz kierowca oraz… inne stoliki. Po prostu patrzyliśmy co jedzą ludzie i pokazywaliśmy palcami, że też chcemy to, co akurat nam się spodobało… Sam wybór jedzenia zajął nam dobrych 15 minut. Specjalnie się tym nie przejmowaliśmy, bo samolot do Warszawy odlatuje dopiero o 350. Mieliśmy więc mnóstwo czasu. Gdy kelnerki zaczęły przynosić zamówione dania szybko okazało się, że porcje są tak duże, że nie mamy szans na ich zjedzenie w całości, nawet gdy każdy będzie wszystkiego próbował. Jedzenie było pyszne. Wszyscy najedliśmy się do syta i jeszcze zabraliśmy bardzo dużo jedzenia na wynos. Rachunek za kolację był wręcz śmieszny. Za 10 osób wyniósł on bowiem około… 150 złotych i to jeszcze z zamówioną przez nas butelką wina. Po kolacji pojechaliśmy już bezpośrednio na lotnisko. Po odprawie i przejściu przez bramki zostało nam jeszcze około 5 godzin czekania na samolot. Dużo, ale miałem czas na napisanie tej notki oraz skopiowanie zdjęć na dysk. Nie dało się niestety dodać nowego posta, bo mimo darmowego WiFi na lotnisku w Pekinie, władze tego kraju nadal blokują wszelkie portale społecznościowe i komunikatory. Blogspotowi też „się oberwało” i na publikację notki muszę poczekać aż do Polski. W Warszawie mamy być po 6 rano (i tak też byliśmy).